DOBRA RADA

M: Nie powinnaś ukrywać przed wszystkimi choroby Parkinsona – to nic wstydliwego, złego, czy uwłaczającego – nie oznacza to oczywiście, że powinnaś od razu każdemu to mówić w pierwszych zdaniach swoich wypowiedzi, jednak twojemu tacie oraz siostrom po prostu należy się ta wiedza

Początkowo nie powiedziałam ani ojcu, ani siostrom o chorobie Parkinsona. Nie dostałabym żadnego wsparcia z ich strony, ta wiedza do niczego nie jest im potrzebna. Takich ich mam. Ale tą rodzinę mam i staram się, żeby trzymała się razem. To, że mówię im za mało, a właściwie nic im nie mówię, skutkuje tym, że jestem zmęczona w wielu sytuacjach. Tak było na weselu Piotrka. Zgodnie z moimi przewidywaniami, ale i obawami, na sali weselnej zostałam posadzona obok taty. To naturalne, bo przecież nie spodziewałam się, że zostanie posadzony wśród obcych. Nie chodziło wcale o jakąś niechęć do własnego ojca, tylko o nieznośny wysiłek i ból fizyczny z jakim się wiąże obsługa taty, a mam przecież siostry i szwagrów. Zawsze wydaje mi się że dokładnie opisuję rodzinie jakie mam z tym problemy, a potem mam wrażenie, że albo nikt nie jest tym zainteresowany, bo taką mnie po prostu mają, albo mówię to zbyt cicho, czyli nie dość głośno. Nie da się ukryć, siedziałam zrezygnowana, wkurzona i naburmuszona. Za naszym plecami grał głośno zespół muzyczny, a tata usiłował rozmawiać ze mną. Rozmowa z tatą wymuszała na mnie krzyczenie mu do ucha, a co z tym związane wysiłek mojej pokiereszowanej klatki piersiowej. Siedząca z drugiej strony taty Ola natychmiast odwróciła się plecami zajęta rozmową z kuzynami S. Krysia siedząca po drugiej stronie stołu, zniecierpliwiona, zapytała „ a gdzież ci teraz tatę przesadzę?”. Z drugiego skrzydła Pałacyku gdzie siedziała młodzież i nie było też słychać huku muzyki przybiegła moja córka. Przybiegła zobaczyć gdzie siedzimy. Widząc moje zdenerwowanie, rozbawiona zakrzyknęła: ”mamo, jak zwykle przesadzasz”. Mało brakowało, a wykrzyczałabym obu siostrom i całej publiczności, że znowu…….. Przystopowałam jednak.

Tata wbijał mi łokieć w bok, bo siedział szeroko. Siedzący obok mnie Wojtek chciał jakoś pomóc, ale jak zwykle czekał na moje dyspozycje. A ja się ostatnio zmieniam. Potrzebuję pomocy bez mojego zaangażowania. Potrzebuję pomocy bez wytycznych. Takiej zwykłej, życzliwej, prawdziwej.

BP

Newsletter

Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o aktualnościach wydarzających się na naszej stronie wpisz swój adres e-mail

Kontakt

Stowarzyszenie Ostoja
ul. Ariańska 7/3
31-505 Kraków

tel.  +48  663 506 011
fax. +48 12 422 59 77
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.